Arros KONIEC

środa, 11 sierpnia 2010 18:52:25
Witam wszystkich! To już koniec mojej baśni mam nadzieję że się wam spodobała. Być może napiszę drugą część gdy ponownie będzie mi się nudzić ale jak narazię mam plan przepisać to do jakiegoś zeszytu i stworzyć lub poprosić kogoś o zrealizowanie tej opowieści w filmie a raczej bajce która będzie stworzona w jakiejś grze.

WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE TEJ OPOWIEŚCI I POZDRAWIAM MARTĘ KTÓRA WYSTĄPIŁA W TEJ OPOWIEŚCI!


WSZELKIE PYTANIA PROSZĘ KIEROWAĆ NA TE ADRESY:

GADU-GADU: 5674461
E-MAIL: GOTHIC959@HOTMAIL.CO.UK
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Rozdział 11: Koniec

środa, 11 sierpnia 2010 18:45:45
Gdy wszyscy wrócili do Nightwood w mieście spotkali wszystkie rasy mieszkające w Arros, Ludzie, Orkowie, Krasnoludy, Trolle i Elfy biesiadowali razem i pili piwo. To był piękny widok że żyją w zgodzie. Następnego wieczoru Tran i jej przyjaciele urządzili piękny pogrzeb zmarłemu Asael'owi, Tran siedziała przy grobie 2 dni bez jedzenia, picia i snu. Później wszystko dobrze się układało, Tran już nie jako królewna tylko Jako Elfia Królowa dobrze rządzi swym królestwem i jako władczyni postawiła Asael'owi pomnik pamięciowy, Azel, Furgus i Cargeth zostali osobistymi ochroniarzami Królowej lecz Furgus i Cargeth woleli raczej pić piwo, Morr został alchemikiem na służbie u królowej i zaczął się uczyć magii druidów. Bankek został doradca i błaznem Królowej. Muradon ojciec Tran teraz do końca swego życia czyli na wieczność będzie gnił w swym lochu. Vakare została teraz jedynym Smoczym Bogiem, zamknęła Portal Bogów i od teraz to ona włada nad pogodą i całą krainą Arros. Tran przez cały czas czuje na siebie czyjeś spojrzenie i czuje że przez cały czas jest śledzone i w nocy i w dzień. Pewnego razu Tran się w nocy obudziła i w swoim pokoju widziała czyjąś sylwetkę pokrytą cieniem. Czyżby duch Asael'a? Lub być może z martwych wstał? Tego chyba raczej nie jest nikt pewien!
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii

Rozdział 10: Zażegnanie zła

środa, 11 sierpnia 2010 18:25:08
Gdy nasi bohaterowie przeszli przez portal byli w szoku! Z ziemi wyrastały ręce, jeśli się do nich ktokolwiek zbliżył próbowały go złapać. Wszędzie paliły się drzewa, było pełno dymu. Niebo było zachmurzone czarnymi chmurami a z nich miotały się błyskawice. - To się nazywa dopiero piekło! - Powiedział Morr. Vakare zamieniła się w smoka i wzięła wszystkich na swój grzbiet. Poleciała szukać legowiska Mokrah. Po 2 godzinach szukania w końcu znaleźli, było one w ogromnej grocie a raczej w grobowcu którego pilnowało na dole nieumarli a na górze czarne smoki. Vakare powiedziała że zabije smoki a oni mają wszystkich załatwić na dole. Minęła godzina ostrej i brutalnej walki aż w końcu wygrali. Wszyscy jednocześnie pobiegli do groty. Po drodze spotykali oni sługusów Mokrah lecz szybko im poszło. Na samym końcu na Tronie siedział Mokrah. Miał czarne długie włosy i gęstą brodę. Był barbarzyńca i miał wielki topór. Gdy ich zauważył od razu zamienił się w smoka i powiedział. - Hahahaha, wiedziałem że jesteście silni i odważni ale nie wiedziałem że w końcu do mnie wpadniecie hahaha! Ale niestety dzisiaj zginiecie własnie w tej chwili! - Po tych słowach Vakare zmieniła się również w smoka i zaczęła walczyć z nim. Wszyscy go atakowali. Morr rzucał przeróżne klątwy, Cargeth i Furgus wdrapali się na jego grzbiet i zaczęli go okaleczać, Azel i Asael mieli biegać dookoła i uderzać go z każdej strony, zaś Tran miała również chodzić dookoła i strzelać w jego głowę, grzbiet lub serce. Walczyli tak bardzo długo, przez jednej chwili Asael się zagapił a Mokrah wyprowadził potężny cios po czym jeszcze go dobił. Prawda była taka że Asael kochał Tran a ona jego już od samej szkoły elfiej magii, po tym jak Asael padł na ziemię Tran jednym słowem się wkurzyła i wystrzeliła dwie strzały naraz które trafiły w oczy złego smoka, Vakare go obaliła i jak zawsze zamroziła po czym Cargeth zrobił to co lubi najbardziej, odciął smokowi głowę. Tran szybko podbiegła do leżącego na ziemi Asael'a. Spojrzał się na niego a on na nią powiedział - Kocham cię - i umarł. Królewna zaczęła płakać a całą grota zaczęła się walić, Tran chciała zabrać jego ciało lecz nie było już czasu na to. Vakare wzięła wszystkich ponownie na grzbiet i czym prędzej wrócili do Nightwood...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii

Rozdział 9: Portal Bogów

środa, 11 sierpnia 2010 14:41:37
Zanim jeszcze wyruszyli na do Portalu Bogów, Tran zabrała jeszcze ze sobą małą armię w której byli druidzi, łucznicy i rycerze.Gdy dotarli pod górę Eressons zorientować się że muszą pokonać trzech sługusów Mokrah. Po pół godzinnej wspinaczce dotarli do pierwszego wysłannika smoka. Był nim Mroczny Mag który potrafił przywołać demony z innego świata. Przyzwał on ogromnego kamiennego potwora. - Co to jest poczwara z piekła rodem!? - Krzykną Asael. Furgus jak zwykle pobiegł pierwszy niczym kamikaze, lecz tym razem mu się w pewnym stopniu udało, przypadkowo zamiast walnąć w demona chybił i walna ścianę, lecz po chwili lawina kamieni spadła na demona. Lecz to nie był koniec, Furgus zabił demona lecz mag ciągle żyje. Vakare zamroziła maga a Tran strzeliła w jego klatkę piersiową i tyle go widzieli, mag dosłownie się spalił i zamienił się w pył. Następnym przeciwnikiem był Barbarzyńca, dzierżył on ogromnym młotem. Wysłał on także swą mała armię wojowników. Nimi zajęli się elfi wojownicy. Samym Barbarzyńca zajęli się Azel i Asael. Po pokonaniu go poszli dalej. Ostatnim wysłannikiem jest ich stary przyjaciel niestety już martwy Rakrim tyle że teraz jest już w postaci smoka. Vakare powiedziała że się nim zajmie a oni mają się zająć tą armią przy Portalu Bogów. Po wielkiej i długiej bitwę Vakare ponownie uśmierciła swego dawnego przyjaciela a reszta rozgromiła cała armię i ruszają przez portal do innego świata...

Rozdział 8: Zdrajca

środa, 11 sierpnia 2010 00:53:07
Gdy dolecieli w bezpieczne miejsce nie mogli uwierzyć w o co się stało. Nikomu nie przyszło do głowy że Mokrah jest aż tak silny. Pokonał dwa smoki a przy tym jednego zabił. - To jest nie możliwe! To nie dzieje się naprawdę! - Krzyknęła Vakare. Smoczyca miała ponownie wizję, widziała Muradona który rozmawia z ludźmi ubranymi w czarne szaty takie jak Asael miał na sobie gdy był opętany. Stwierdziła że to ojciec Tran może być tym zdrajcą z jej poprzedniej wizji. Vakare chciała porozmawiać o tym z Asael'em na osobności. Opowiedziała mu o swej wizji lecz nic jeszcze nie chciała mówić Królewnie ponieważ by się załamała. Vakare i Asael przekonali Tran o powrocie do Nightwood. Gdy dotarli na miejsce Muradon ojciec Tran bardzo serdecznie wszystkich przywitał. Była pyszna kolacja a wieczorem każdy z nich otrzymał własną komnatę. Właściwie to Furgus i Cargeth bardzo się zaprzyjaźnili i nie poszli spać do swych komnat gdyż byli pijani i zasnęli na sali rozrywkowej. Przed spaniem Vakare opowiedziała Królewnie o jej wizji i o tym że to jej ojciec może być zdrajcą. Tran wyrzuciła ją za drzwi za oczernianie jej ojca lecz była z tego powodu smutna. Rano Tran chciała zjeść ze swym ojcem wspólne śniadanie, gdy poszła do jego pokoju zauważyła jak jej ojciec rozmawiam ze trzema mrocznymi sługami Mokrah. - Dajcie m jeszcze trochę czasu! Jeszcze dziś nasza biedna Elfia Królewna Tran zostanie zabita! Hahaha! - Powiedział Muradon. Po tych słowach Tran się załamała i zrozumiała że Vakare miała rację. Szybko pobiegła do smoczycy aby ja przeprosić i prosić o pomoc, lecz gdy weszła do jej komnaty zauważyła że leży nieprzytomna na ziemi a wszyscy inni są związani.Widziała tam czworga barbarzyńców z czarnymi oczami. Tran szybko wbiegła do komnaty i rzuciła zaklęcie snu. Wszystkich uwolniła i obudziła Vakare. Azel pobiegł poinformować cała straż na szczęście wszyscy im uwierzyli i byli po ich stronie. Po długiej walce nareszcie pojmali Muradona a Tran umieściła go w lochach. Od teraz do Tran rządziła królestwem Nightwood lecz to nie jest koniec został jeszcze Mokrah. Dowiedzieli się od pewnego druida że Mokrah ma swe legowisko w innym wymiarze. Można się tam dostać tylko przez Portal Bogów który znajduje się na najwyższym i najbardziej niebiezpiecznym szczycie w Arros. Po miesiącu planowania Tran powierzyła swe królestwo pod władze dowódcy Straży aż do jej powrotu i ruszyli na gorę Eressons...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii

Rozdział 7: Pierwsze spotkanie z Mokrah

wtorek, 10 sierpnia 2010 10:21:34
Następnego dnia gdy Asael się obudził był już kompletnie zdrowy dzięki elfim ziołom. Bankek jak zwykle spał, Asael ubrał swój czarny pancerz i 2 miecze na plecy. Gdy wyszedł z pokoju śniadanie już na niego czekało a Tran mile się do niego uśmiechała. - Kiedy wyruszamy? - Powiedział Asael. - Jak tylko Azel i Furgus wrócą z pożywieniem, wodą i ziołami. - W czasie tych słów Azel i Furgus weszli a raczej wbiegli do domu mówiąc i o tym że widzieli nad miastem Mokrah. Wszyscy jednocześnie wybiegli przed domu jak by porozumiewali się telepatycznie. Azel powiedział że Czarny smok leciał w stronę południa. Po krótkiej naradzie zdecydowali że ruszą na południe. W czasie podróży widzieli spalone drzewa i niektóre domu. To co zrobił Mokrah było straszne. Wszędzie tylko rozpacz, strach smutek to wszystko dawał Mokrah. Spotkali jednego wieśniaka który powiedział że Mokrah przeleciał przez góry i tutaj jest tylko jedno przejście pod górami. Tran i reszta szybko pobiegli do tamtego tunel ale ich nie wpuścili. Mieli pokazać dowód dobroci i odwagi. - Oh, szkoda że Vakare i Rakrim polecieli dalej za Mokrah. Jaki dowód mamy przynieść! - Powiedziała Tran. Strażnik zaś odpowiedział na to. - Tutaj jest kamień teleportujący do jednej krainy elfów zwanej księżycowym legowiskiem i tym kamieniem można również wrócić lecz mam tylko jeden tai kamień. W tej krainie mieszka opętany dwu-głowy pies zwany Drax. Uwolnij go od opętania i wróć! - Królewna powiedziała że to ona tam się teleportuje. Wzięła kamień i raz dwa tam była. Po długiej wędrówce spotkała pewnego elfa który powiedział jej że można go odczarować strzelając między głowy. Można też było zrobić to samo co z Asael'em ale nie miała przy sobie poświęconej strzały. Więc ruszyła na poszukiwanie, nie musiała długo szukać ponieważ z Drax sam ją znalazł. Zrobiła mały unik, strzeliła w prawą głowę lecz to nic nie dało, wtedy strzeliła w serce a pies osłabł wtedy już za trzecim razem strzeliła między głowy. Drax padł na ziemię. Po chwili znikną pozostawiając po sobie tylko biały naszyjnik z magicznym kryształem nieznanego pochodzenia. Królewna nie czekała, wzięła naszyjnik i teleportowała się z powrotem. Pokazała naszyjnik strażnikowi i mogła przejść. Przy wyjściu z góry zobaczyli leżącego Rakrima. - A ten znowu śpi! Już ja zaraz go obudzę! - Powiedział i podszedł do niego Furgus. Gdy spojrzał się na niego z bliska krasnolud omal się nie obalił z widoku o powiedział - S s s s smok n n nie żyje!! - W tym samym czasie przed nimi wylądował Mokrah mówiąc - Mówiłem wam że smoki wam nie pomogą! Jeden z głowy została Vakara! Nie zabiję was teraz ponieważ chcę zobaczyć jak daleko dojdziecie hahahaha! - Zirytowany i krasnoludzki wariat Furgus oczywiście nie mógł znieść tej obelgi i sam na niego ruszył z toporem. W tedy Vakara w lecie złapała Furgusa i resztę i poleciała z nimi daleko daleko...

Rozdział 6: Rakrim i Asael

poniedziałek, 9 sierpnia 2010 14:30:35
Po długim locie na Vakare w końcu dotarli do wulkanu w Firestone. Przedostanie się do groty Rakrima było bardzo męczące, jego legowisko znajdowało się pod samym wulkanem a tam było naprawdę gorąco. Vakare co jakiś czas wszystkich ochładzała wodą lecz i nawet to nie wystarczyło. Po długiej i gorącej wędrówce przez wulkan nareszcie dotarli do Rakrima. Gdy go zobaczyli smok leżał na grzbiecie i spał co wyglądało bardzo cudacznie. Bankek podbiegł do niego i wszedł mu na brzuch i zaczął go łaskotać. Rakrim się obudził i zobaczył wiewiórkę siedząca na jego brzuchu. Szybko go strzepnął i wstał. Gdy zobaczył Vakare od razu zmienił się w człowieka. Miał on długie czerwone włosy i był nieźle napakowany niczym wiking. W końcu się odezwał - Co ty tu robisz!? Nie zapraszałem cie i czemu przyprowadziłaś tutaj te istoty!? Nie jesteście tu mile widziani! - Po czym zioną ogniem w nich. Vakare szybko rzuciła kulę lodu na ogień. Zamroziła Rakrima w bryle lodu gdzie wystawała tylko głowa aby mógł mówić. Vaare i Tran wszystko mu wytłumaczyli. Rakrim się zgodził aby pomóc im w obaleniu Mokrah, ale tylko dlatego że go nienawidzi i pragnie jego śmierci odkąd pamięta. Po chwili usłyszeli - Hahaha! Myślicie że jeśli macie przy sobie dwoje Smoczych Bogów zdołacie pokonać Mokrah!? Za to że mnie nie posłuchaliście zniszczę was!! - Tran wyciągnęła poświęconą strzałę i próbowała wycelować w serce Asael'a lecz miała ona tylko jedną szansę i nie mogła popełnić błędu. Mroczny mag jednym zaklęciem obalił wszystkich towarzyszy Tran. Asael ponownie strzelił w Królewnę kulą ognia lecz tym razem zrobiła unik i strzeliła w jego serce. Asael padł na ziemię jego oczy i włosy ponownie były normalnie. Gdy Tran podbiegła do niego i spojrzała na jego twarz że jest to jeden z nielicznych ludzkich nieśmiertelnych który razem z nią uczył się magii elfów lecz pewnego dnia uciekł do lasu a od Bankeka dowiedziała się że został najemnikiem który potrafi posługiwać się magią i orężem. Po chwili ocknął się i zaczął strasznie krzyczeć jak by ktoś go rozrywał od środka. Z jego ust poleciała czarna chmura. Vakare powiedziała że to był ten duch który go opętał i teraz najprawdopodobniej wrócił do Mokrah. Vakare razem z Rakrimem zabrali ich do Nightwood. Po dwóch tygodniach Asael nareszcie się obudził a przy jego ramieniu spał mały Bankek który od razu się obudził i z radością zaczął tańczyć ze szczęścia.
Wtedy Tran i jej przyjaciele weszli do komnaty , Asael wstał klękną i powiedział - Dziękuję ci moja pani za uratowanie mnie od tego diabelskiego nasienia. Od teraz chcę tobie służyć, lecz potrzebuję oręża najlepiej dwóch mieczy. - Zaraz po tych słowach bankek krzykną - O to się nie martw mój przyjacielu, mam twe stare miecze! - Asael wziął swe miecze i jeszcze raz klękną przed Królewną mówiąc - Jeszcze raz dziękuje i pozwól sobie towarzyszyć i pomogę również w pokonaniu Mokrah. Ja go znam najbardziej i znam jego słabe punkty. - Tran zgodziła się lecz dała mu tylko jeden warunek. - Musisz wypocząć przed naszym wymarszem inaczej się nie zgodzę, teraz idź spać a Bankek dotrzyma ci towarzystwa.

Rozdział 5: Vakare i dziwna wiewiórka

poniedziałek, 9 sierpnia 2010 00:01:09
Gdy Tran miała już wszystkich przedstawicieli każdej z rasy, wszyscy ruszyli na wyspę smoczycy Vakare. Podczas swej wędrówki natrafili oni na spaloną wioskę ludzi. Na obrzeżach wioski podbiegła do nich kobieta i powiedziała - Pomocy! Smok! Wielki czarny smok! Ratunku! Błagam pomóżcie nam, pali ona nasz cały dobytek, domy i pola! - Furgus wyciągnął swój topór bojowy i jako pierwszy pobiegł do wioski, nie minęło pół minuty Furgus też jako pierwszy wybiegł z płonącym zadkiem a za nim z płomieni ujawnił się smok. Wzbił się w powietrze i wylądował przed Królewną i jej towarzyszami. Morr rzucił na niego zaklęcie oślepienia wtedy Azel i Furgus rzucili się na na jego grzbiet i zaczęli go ranić. Gdy smok ponownie widział zrzucił ich z siebie, Tran strzeliła w niego trzy razy ze swego łuku w jego klatkę piersiową, gdy upadł Cargeth szybko do niego podbiegł, wyciągnął swój olbrzymi topór i odciął gadzinie łeb. Wieśniacy w nagrodę dali im nocleg i pożywienie. Następnego dnia ponownie ruszyli, dowiedzieli się od wieśniaków że do portu z którego można dopłynąć na wyspę Vakare jest skrót przez las. Gdy już byli w lesie z jednego drzewa usłyszeli dziwny dźwięk. Po chwili ktoś z tego drzewa zaczął mamrotać - Głupie! Głupie orzechy! - Azel wziął mały kamień i rzucił go między liście. Zaraz po tym z drzewa wyskoczyła mała dziwna wiewiórka mówiąca - Co za osioł rzucił kamienieniem w biednego głodnego Bankeka!? - Azel zbliżył się do małej wiewiórki, klęknął i dał jej kawałek elfiego chleba i powiedział - Przepraszam że rzuciłem w ciebie kamieniem ale byłem ciekawy kto to tam siedział. Widzę że jesteś głodny, masz zjedz ten chleb. - Wiewiórka wzięła chleb i się uśmiechnęła. - Nazywam się Bankek, jestem wiewiórką o ogromnej wiedzy o Arros. Byłem kiedyś zwierzątkiem pewnego najemnik który potrafił niektóre zaklęcie i znakomicie walczył dwoma mieczami. Nazywał się Asael, ale zaczął się zmieniać, jego oczy i włosy robiły się czarne a jego charakter był coraz gorszy! - Tran opowiedziała Bankek'owi o ich spotkaniu z Asael'em i że w jego ciele jest ktoś inny a on nadal walczy o swoje życie. Tran zaproponowała Bankek'owi aby poszedł razem z nią i jej przyjaciółmi i spróbują pomóc Asael'owi odzyskać jego dawne życie. Cargeth wtedy przypomniał sobie że zna pewnego elfa pustelnika który zna się na takich rzeczach jak właśnie opętanie. Mieszka on niedaleko portu. Po trzech dniach poszukiwań w końcu znaleźli jego chatę. Stary elf powiedział im że w serce Asaela trzeba strzelić poświęconą strzałą, lecz to może być ryzykowne i może on umrzeć ale to jedyny wybór. Strzała musi być poświęcona przez jednego ze Smoczych Bogów. Tran i reszta jednogłośnie zdecydowali, Królewna musi strzelić w serce Asael'a strzałą. Zaraz po tym spotkaniu ruszyli do portu i wynajęli statek. Gdy płynęli do wyspy Vakare po drodze zaatakowało ich cztery harpie lecz to nie była trudna walka. Po jednym dniu i jednej nocy dotarli do wyspy.Weszli do groty gdzie zaatakowało ich parę wilków. po godzinie dotarli w końcu do Vakare. Smoczyca na początku chciała ich zabić lecz wyczuła że nie mają zamiaru walczyć. Vakare przyjęła swą ludzką postać. Miała ona średniej długości blond włosy i niebieskie oczy. jej grzywka zakrywała lewe oko. Była wysoka i szczupła. Głos miała lagodny i niski. Po krótkiej rozmowie z Tran, Vakare poświęciła strzałę i powiedziała że pomorze jej w pokonanie Mokrah i przekonania Rakrima do współpracy. Vakara miała również zdolność jasnowidzenia. Smoczyca powiedziała Królewnie że ktoś z jej otoczenia ją zdradzi ale to ie będzie nikt z jej towarzyszy. Vakare z powrotem zamieniła się w smoka i wzięła wszystkich na swój grzbiet i poleciała z nimi do wulkanu w Firestone...
Nastrój: Piąty rozdział przygód Elfiej Królewny Tran i jej przyjaciół
Kategoria: brak kategorii

Rozdział 4: Mroczny sługa

sobota, 7 sierpnia 2010 20:37:22
Tran, Azel i Furgus podróżują przez krainę Arros w poszukiwaniu Orka I Trolla. Próbowali kogoś znaleźć w Borgen mieście Orków i Trolli lecz żaden z nich się nie nadawał na kogoś takiego. Miną już rok poszukiwań i na nic. Pewnej nocy Azel usłyszał odgłosy walki. Obudził Tran i Furgusa i pobiegli w stronę hałasu. Okazało się że pewien Troll walczył z zombie. Tran strzeliła ze swego łuku w potwora i go zabiła. Troll podszedł do Królewny i powiedział - Dziękuję - Troll nazywa się Morr i jest Szamanem Voodoo który został wygnany ze swojej wioski wioski. Tran spytała się go czy będzie jej towarzyszył podczas podroży do Vakare i Rakrima. Morr się zgodził z ogromną przyjemnością. Azel sie zapytał go czy wie gdzie można spotkać Orka który także będzie mógł im pomóc podczas podroży. Morr odrzekł - Morr znać Ork, Ork nazywać się Cargeth, Cargeth przyjaciel! - Morr zaprowadził Tran i jej towarzyszy do Cargeth'a który zgodził się również nam towarzyszyć. Podczas ich podróży ze słonecznego dnia nagle na niebo zapadły czarne chmury i zerwał się mocny wiatr. Po chwili przed nimi trzasną ogromny piorun i pojawiła się nieznana postać w czarnym płaszczu i kapturze niczym mag. Zdjął swój kaptur i pokazał twarz, oczy miał czarne niczym mrok, włosy zakrywały część jego twarzy. Spojrzał się na Tran i powiedział - Jam jest Asael, sługa, doradca, wojownik i mroczny mag Mokrah najpotężniejszego ze smoków! Nie uda wam się powstrzymać Smoka cienia przed jego wielkim planem! - Wtedy mroczny mag wycelował w Królewnę kulą ognia, lecz Azel swą tarczą obronił ja, Tran strzeliła w niego ze swego łuku lecz strzała tylko otarła się o jego ramię powodując małe zadrapanie. Ale efekt wydawał się pozytywny, Asael padł na kolana, jego oczy zmieniły się na niebieskie a włosy na blond, ponownie spojrzał się na Tran i powiedział - Pomocy - Tran wiedziała już że w tym ciele mieszkają dwie różne osoby. Mroczny mag nagle znikną, a Tran postanowiła mu pomóc. Ale jeśli pojawił się u nich sługa Mokrah to znaczy że on już wie co Królewna zamierza, ale skąd? Być morze w jej szeregach jest zdrajca...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii

Rozdział 3: Przebudzenie Tran i Podróż

sobota, 7 sierpnia 2010 18:52:31
Gdy Tran zemdlała przed swoim ojcem okazało się że zapadła w śpiączkę na 19 lat, po przebudzeniu miała już 44 lat lecz ani trochę się nie zmieniła dzięki jej nieśmiertelności. Gdy wstała z łóżka nie wiedziała co się dzieje. Obok niej na fotelu siedział pewien młody mężczyzna który spał. Gdy otworzył oczy i spojrzał na Królewnę uśmiechną się i powiedział - Nareszcie! - Po czym szybko wybiegł z komnaty. Po chwili wbiegł z powrotem a za nim uradowany ojciec Muradon. Powiedział jej o tym że zapadła w śpiączkę na 19 lat po tym jak zabiła Ognistego Lwa i przyprowadziła do zamku małe dziecko i że tym małym dzieckiem jej ten mężczyzna który siedział obok niej. Okazało się że nazywa się Azel i poprzysiągł wierność Tran za uratowanie mu życie 19 lat temu. Muradon powiedział swej córce także o tym że Morkah Smok cienia chce zniszczyć cały świat i dlatego Tran musi Morkah. Lecz do niego jest długa droga i bardzo niebezpieczna i dlatego Tran podejmie się tego zadania ponieważ to jest jej przeznaczenie. Elfia Królewna zabrała swój łuk, jedzenie i konia a za nią podąża Azel który obiecał jej wierność. Po długiej wędrówce doszli w końcu do Arbiden. Po drodze zgładzili parę demonów a nawet młodego czarnego smoka. W Arbiden poszli oni do proroka który powiedział im że aby mogli zabić Morkah muszą zjednoczyć się z pozostałymi dwoma smokami Vakare i Rakrimem. Lecz najpierw potrzebuję ona zebrać w grupie jednego człowieka, krasnoluda, orka i trolla. Tran już zaprzyjaźniła się z Azelem. W Arbidem Tran poszła do knajpy gdzie spotkała swego przyjaciela z dzieciństwa. Był to Furgus który jest krasnoludem. Tran i jej dwóch towarzyszy ruszyli razem w świat by odszukać pozostałych 2 przedstawicieli ras Orka i Trolla...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii

Rozdział 2: Narodziny Tran

sobota, 7 sierpnia 2010 09:54:43
Według boga który stworzył Arros, mentorką nowej Strażniczki Równowagi musi być jej poprzedniczka. Na świat przyszła mała Elfia Królewna która ma być następną Strażniczką. Ojciec Królewny Muradon nazwał ją Tran, na jej ramieniu było znamię w kształcie oka co znaczyło że ma ogromną moc. Tran była najpiękniejszą elfką w całej krainie, była wysoka i miała długie włosy. Jej oczy były niebieskie a na jej policzkach gdy się uśmiechała widniał piękne i głębokie jak mała studzienka dołeczki. Królewna lubiła spacerować po lesie, czasami była troszeczkę wredna ale nie z abardzo i za to ją każdy lubił i kochał. Była ona bardzo delikatna i lubiła się szybko obrażać. Varte, poprzednia Strażniczka do 15 roku życie uczyła ją magii i strzelania z łuku. Gdy Tran miała już 18 lat Varte zabrała ją na 2 letnią wyprawę po świecie aby mogła nauczyć się żyć w dziczy i dalej doskonalić swoje umiejętności. W wieku 21 lat Tran mogła już opanować cała swoją moc bez trudu. Muradon dał swej córce magiczny łuk światła dzięki któremu mogła zwalczać demony, zwierzęta i inne niebezpieczeństwa na Arros. Gdy tran miała 25 lat dostała swe pierwsze zadanie, miała zgładzić sługę ognistego smoka Rakrima. Wysłał on do na obrzeża Nightwood Płonącego Lwa aby szpiegował elfów i dostarczał Rakrimowi informacji o postępach elfów. Tran ruszyła na swą pierwszą misję. Miną tydzień od podróży Królewny za Lwem, w południe Tran wróciła, cała poparzona i w krwi. W ręce trzymała głowę lwa a w drugiej niosła malutkie ludzkie dziecko. W drzwiach komnaty jej ojca upadła i zemdlała...
Nastrój: Rozdział drugi mojej baśni o Elfiej Królewnie Tran
Kategoria: brak kategorii

Rozdział 1: Świat Arros

piątek, 6 sierpnia 2010 23:25:08
Arros, jest to świat magiczny. Stworzyło go trzech Smoczych Bogów, Vakare smoczyca wody, królowa niebieskich smoków która panuje nad pogodą i oceanami, Rakrim ognisty smok panuje nad czerwonymi smokami który mieszka w ogromnym wulkanie w Firestone i najpotężniejszy ze wszystkich Morkah diabelski smok cienia ma na swoich usługach czarne jak noc smoki, chce on za wszelką cenę władać nad światem Arros. Troje Smoczych Bogów walczą między sobą o władzę nad światem. Po milionach lat nieustającej walki smoków na świat przyszły inne rasy. Pierwszą z nich były Elfy które osiedliły się w gęstych lasach i tam zbudowali swoje królestwo Nightwood. Elfy są nieśmiertelne i mogą żyć wiecznie przez tysiące lat. Przywódcą Elfów jest Muradon, pierwszy i najstarszy elf który honorowo i z mądrością prowadzi swój lud. Pewnego nocy nad Nightwood latała wielka kula światła która jak się okazało była bogiem który stworzył świat Arros. Bóg ten nie miał imienia i powiedział elfom o smokach i o tym że żaden z nich nie może władać nad światem dlatego co 1000 tysięcy lat na świat przyjdzie Strażniczka Równowagi z ogromną mocą która będzie pilnowała aby żaden ze smoków nie wygrał i będzie niszczyć ich sługi.Gdy minęło kilka tysięcy lat na świecie narodziły się kolejne cztery rasy Orkowie, Ludzie, Krasnoludy i Trolle.Ludzie i Krasnoludy zjednoczyli się razem i utworzyły Stolice Arbiden. To samo zrobili Orkowie i Trolle którzyż również połączyli swe siły i zbudowały swe miasto Borgen i walczą przeciwko Krasnoludom i Ludziom.Wszystko było idealnie, Strażniczki wykonywały swoją pracę zabijając sługi Smoków, Arbiden i Borgen przez pewien czas nie prowadzą wojen aż do czasu...
Nastrój: Jest to pierwszy rozdział mojej baśń Arros. Rozdział ten opowiada o świecie Arros i ich mieszkańcach. Miłej lektóry!
Kategoria: brak kategorii

Arros

piątek, 6 sierpnia 2010 21:35:49
Witam!

Wymyśliłem postać Elfiej Królewny o imieniu Tran, jest ona stworzona na podobieństwo mojej dziewczyny. Elfy są nieśmiertelne i żyją wiecznie, Tran została Strażniczką Równowagi między Smoczymi Bogami które walczą między sobą o dominację nad światem Arros, lecz jeden ze Smoczych Bogów ma plan jak zniszczyć cały świat. Elfia królewna łączy siły z pozostałymi Smokami i rusza na ratunek Arros! Czy jej się uda? Czytajcie rozdziały które będę pisał i życzę miłej lektury!
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: